Sesja ślubna w Rzymie

23 marca 2020
sesja ślubna w Rzymie

Gdybyście mieli kiedyś zaledwie 3 godziny na zwiedzenie Rzymu i jego najważniejszych miejsc to z całego serca polecę Wam Tomka i jego żonę Kasię – w z tą dwójką zrobiliśmy zdjęcia w różnych zakątkach Rzymu i Watykanu właśnie mniej więcej w ciągu 180. minut.

Sama nie wiem, jak się udało. Chyba po prostu tworzymy razem mieszankę wybuchową! Ja zawsze jestem pełna optymizmu i, nawet jeśli dzieje się kilka rzeczy, które nie do końca idą po naszej myśli, to zawsze i tak twierdzę, że na pewno nam się uda zrealizować sesję! Jeszcze nigdy mnie. to nie zawiodło 😉

Podobnie było i tym razem – Kasia i Tomek przybiegli troszkę spóźnieni i zmęczeni, bo metro pokrzyżowało im plany. Po chwili na dobitkę zaczął padać lekki deszcz… na szczęście szybko przeszedł, ale i tak musieliśmy się pośpieszyć – do zachodu słońca zostały nam zaledwie 3 godziny – ups! Chyba udało mi się podnieść ich trochę na duchu – działamy.

Zwykle na sesje ślubne przeznaczam maksymalnie 3 godziny, jednak gdy chcemy z Parą Młodą odwiedzić kilka miejsc, czasu potrzebujemy o wiele więcej… głównie na przemieszczanie się z punktu A do punktu B.

Watykan, Schody Hiszpańskie, Koloseum, Panteon… to tylko kilka z miejsc, które wspólnie odwiedziliśmy. Na szczęście w Rzymie to nie problem, bo każda dłuższa trasa jest po prostu przepełniona pięknymi uliczkami i zabytkami na każdym roku. To miasto jest naprawdę niesamowite. 

Zwykle na sesjach zdjęciowych chcę skupić się głównie na emocjach – tło Waszych relacji schodzi na drugi plan. Oczywiście, nie uważam, że nie ma ono znaczenia, po prostu… miłość jest najważniejsza 🙂 Chyba ciężko się nie zgodzić, prawda?

Kasi i Tomkowi zależało również na tym, by w tle było widać piękno Rzymu i jego najważniejsze miejsca – no i super! Dlaczego miałabym nie spojrzeć przez aparat trochę z ich perspektywy? 😉 Nie widzę żadnych przeciwskazań. Kiedy Para Młoda chce się również zaangażować w tworzenie zdjęć i pokazują, że jest to dla nich ważne, ja mogę się tylko cieszyć, że znowu trafili mi się fajni klienci. Zobaczcie, co z tej mieszanki wybuchowej wyszło!


*Nie mogłabym przy okazji nie wspomnieć o pomocy w sesji mojego niesamowitego męża, który biegał razem z nami tylko po to, żeby pilnować naszych rzeczy i po prostu… żeby być tam razem ze mną i mnie wspierać. Wiem, że na tę pomoc i to wsparcie mam gwarantowane do końca życia. Dziękuję! <3

Zostaw swój komentarz